Czyściec



Wiele dusz, schodząc z tego świata, jest pojednanych z Bogiem, mają łaskę uświęcającą i miłują Boga, zatem nie zasługują żadną miarą na potępienie wieczne. Ale wiele z nich nie odpokutowało na ziemi całej kary doczesnej za grzechy ciężkie, albo znosiły ją niechętnie i z narzekaniem. Inne jeszcze nie naprawiły w całości krzywd, wyrządzonych na zdrowiu, na majątku lub na dobrej sławie. Inne nabyły złych nałogów i mimo szczerej pokuty nie całkiem się z nich wyleczyły. Czy mogą w tym stanie pójść do nieba? Przenigdy! Bóg jest najświętszy, więc i najmniejszą plamą grzechową, lub pozostałością grzechów, brzydzi się nieskończenie. Pismo św. zapewnia, że nie wejdzie do [królestwa niebieskiego] nic nieczystego (Apok 21, 27). Dusze takie muszą przez cierpienia oczyścić się całkiem z kar doczesnych, z grzechów powszednich i z pozostałości grzechowych. Wtedy dopiero połączą się z Bogiem.

134. Które dusze idą do czyśćca?


Do czyśćca idą dusze, które zeszły z tego świata w łasce Bożej, ale mają grzechy powszednie lub pozostałości grzechowe, albo za dawne grzechy nie całkiem odpokutowały.
Już Żydzi w Starym Zakonie wiedzieli o tej prawdzie. Wódz żydowski, Juda Machabeusz, posłał 12 000 drachm do świątyni jerozolimskiej, prosząc, aby kapłani zakupili bydła za te pieniądze i spalili je na ofiarę za dusze poległych. Wierzył, że polegli nie zostali potępieni, bo żyli bogobojnie i zginęli w obronie wiary. Wbrew zakazowi jednak mieli przy sobie złote posążki bożków, zabrane Grekom pokonanym, więc zgrzeszyli chciwością i nieposłuszeństwem. Duch Święty chwali za to Judę i dodaje: Święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów rozwiązani (2 Mach 12, 46).
Pan Jezus uczył o miejscu pokuty pośmiertnej, z którego wyjdą ci, którzy całą pokutę odcierpią. Rzekł: Zaprawdę powiadam ci : nie wyjdziesz z stamtąd, aż oddasz ostatni pieniążek (Mt 5, 26). Innym razem uczył: Ktokolwiek by rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, ale kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone, ani w tym wieku, ani w przyszłym (Mt 12, 32).
A zatem są grzechy (powszednie), które na tamtym świecie będą odpuszczone, a są inne winy (śmiertelne), które tam już nie będą odpuszczone. - Św. Paweł pisze o ludziach, którzy będą zbawieni, wszakże tak, jako przez ogień (1 Kor 3, 15).

Sobór powszechny we Florencji (1439) orzekł: "Jeżeli pokutujący zmarli w prawdziwej miłości Bożej, zanim pokutą zadość uczynili za swoje wykroczenia lub zaniedbania, dusze ich oczyszczają się po śmierci karą czyśćca. Do uwolnienia od tej kary pomaga im wstawienie się wiernych żyjących, mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne dobre uczynki".


Kary w czyśćcu są dla różnych różne, podobne do kar w piekle, ale trwają tylko do pewnego czasu. Najdotkliwszą karą jest pozbawienie widoku Boga, którego dusze czyśćcowe gorąco miłują i za którym niewymownie tęsknią. Są także w czyśćcu różne kary zmysłów, nawet kary w ogniu, odpowiednio do przewinień. Cierpienia dusz czyśćcowych są przez to dotkliwe i długie, bo nie łączą się już z zasługami Chrystusa Pana, jak cierpienia ziemskie, więc nie korzystają z miłosierdzia Bożego, ale są ścisłym wymiarem sprawiedliwości Bożej.
Czyściec będzie istniał tylko do dnia sądu ostatecznego. Tym , którzy pod koniec świata się tam dostaną, zatem w czyśćcu przebywać będą krótko, zwiększenie cierpień zastąpi długość kary.

Sobór Trydencki (sesja 25) zachęca wiernych do ratowania dusz czyśćcowych. Kościół przoduje w tym przykładem, modląc się za dusze czyśćcowe przy każdej Mszy św., odprawiając osobne Msze żałobne i tzw. egzekwie za zmarłych.
Nie modlimy się za świętych w niebie, owszem wzywamy ich wstawiennictwa. Nie modlimy się również za dusze potępione, bo im żadne modlitwy nie pomogą. Ilekroć zatem modlimy się za zmarłych, mamy na myśli dusze w czyśćcu cierpiące. Ponieważ jednak przed sądem ostatecznym niewiemy po imieniu i nazwisku, kto jest zbawiony, a kto potępiony, przeto wolno nam i trzeba modlić się za wszystkich zmarłych. Jeżeli które dusze nie potrzebują naszej pomocy, Bóg skieruje modlitwy na korzyść innych dusz czyśćcowych.

135. Które miejsce nazywamy czyśćcem?


Czyśćcem nazywamy miejsce, gdzie dusze cierpią do czasu.


Jak pomagamy duszom w czyśćcu cierpiącym? (pyt. 128). Modlitwy takie istniały od początków chrześcijaństwa. W pierwszym rzędzie mamy obowiązek modlić się za dusze, które z winy naszych zgorszeń lub zaniedbań wpadły w grzechy i cierpią w czyśćcu. Dalej, powinniśmy ratować dusze naszych rodziców, krewnych, dobroczyńców, znajomych, wreszcie dusze, które znikąt ratunku nie mają. Jeżeli dusze te wcześniej dostana sie do chwały niebieskiej, będą gorliwie wstawiały się za nami do Boga. A chociaż nawet pozostają nadal w czyśćcu, Bóg hojnie wynagradza tych, co je ratują, bo kocha te dusze. Zresztą Bóg nagradza wszelkie akty miłosierdzia, bo zapewnił: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią... Stokroć tyle wezmą i żywot wieczny otrzymają (Mt 5, 7; 19, 29). Jakoż praktyka życiowa uczy, że czego sami uprosić u Boga nie możemy, otrzymamy nieraz, gdy w tej intencji modlimy się za dusze w czyśćcu cierpiące.

Odpusty uzyskane i ofiarowane za dusze czyśćcowe nie wysługują owym duszom takiego skrócenia pokuty, jak wysługują nam na ziemi, lecz wypraszają u miłosierdzia Bożego tyle zmiłowania, ile Bóg użyczyć zechce. Miarą mogą być uczynki miłosierne, które dusza czyśćcowa wykonywała podczas swojego życia ziemskiego. Odnosi się to również do Mszy św., jałmużn i modlitw, ofiarowanych za dusze czyśćcowa. W czyśćcu bowiem nie korzystają już dusze z zasług Chrystusa Pana (nie są w okresie próby), a Kościół Chrystusowy nie ma nad nimi władzy, jaką ma nad wiernymi na ziemi. Jakkolwiek więc Kościół nie zapomina o duszach czyśćcowych, to jednak zachęca wiernych, by już tu na ziemi starali się całkiem odpokutować za winy swoje.


Protestanci nie uznają czyśćca, więc nie modlą się za umarłych. Według nich, wiara sama prowadzi do zbawienia. Kto wierzy w odkupienie Chrystusowe, będzie zbawiony, kto zaś nie wierzy, będzie potępiony. Sprzeciwia się to nie tylko objawieniu Bożemu, domagającemu się dobrych uczynków, ale i wrodzonemu poczuciu miłości ku naszym bliskim, które nie zanika z chwilą złożenia ich zwłok do grobu.
Akt heroiczny. Szczególnie miłą Bogu modlitwą za dusze czyśćcowe, obdarzoną odpustem zupełnym, jest akt miłości bohaterskiej. Oto jego wzór:

"Boże mój, ofiaruję Ci przez ręce Maryi za dusze w czyśćcu cierpiące wszystkie moje dobre i zasługujące uczynki, które kiedykolwiek wykonałem lub wykonam, oraz wszystkie modlitwy i dobre uczynki, które za mnie ofiarują drudzy za życia i po śmierci mojej. Łączę tę ofiarę z zasługami Przenajświętszej Krwi Pana Jezusa i polecam ją Twemu najłaskawszemu miłosierdziu. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen".



Źródło:"Apologetyczny Katechizm Katolicki" opracował Ks. Wincenty Gadowski
Nihil obstat Dr J. Stanczykiewicz, cenzor. Tarnów, 22 grudnia 1932. Nr 6708.
Imprimatur Tarnów, 23 grudnia 1932. Leo Eppus.
Wydanie I, ISBN 83-87770-41-8 Wydawnictwo Te Deum, Warszawa 2002
Książka pierwotnie ukazała się nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła, Miejsce Piastowe 1939-1941.

Powrót


Świątynie katolickie


Katolicy zbierają się na nabożeństwa do świątyń, które nazywają kościołami lub domami Bożymi. Nazwa kościół pochodzi od kości, bo pierwotnie w Polsce dookoła świątyni był cmentarz parafialny, a pod świątynią urządzano grobowce dla kolatorów i dla księży. Dom Boży ma nie tylko być punktem zbornym parafian, więc dla cząstki Kościoła powszechnego, ale ma mieścić w sobie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, więc ma przypominać niebo. Dom Boży wreszcie ma być tak urządzony, aby pobudzał do modlitwy i ułatwiał skupienie duszy i łączenie się z Bogiem. Wzgląd na te trzy zadania rozstrzyga o sposobie budowania i urządzania kościołów.

133. Co przypomina każda świątynia Katolicka?


Każda świątynia katolicka przypomina:
1) kościół Boży nad nami, czyli niebo,
2) Kościół powszechny dokoła nas i
3) kościół Boży w nas, czyli stan łaski uświęcającej.



Chcąc uczcić Najświętszy Sakrament, budują katolicy kościoły swoje w sposób możliwie okazały. Dom Boży wyróżnia się od innych budowli przedewszystkim swoją wysokością. Sklepienie ma często w ten sposób, aby naśladowało kopułę niebios z gwiazdami. Wszystkie sprzęty mająbyć okazałe, tym ozdobniejsze, w im bliższym związku pozostają z Najświętszym Sakramentem.


Ponieważ Kościół powszechny składa się z zarządu i z wiernych, przeto wnętrze kościoła dzieli się na prezbiterium i nawy. Prezbiterium (z łacińskiego: "presbiter" - "kapłan") mieści w sobie ołtarz główny (wielki) i przeznaczone było pierwotnie dla kapłanów. Stała tam również ławka kolatorska. W małych kościółkach nawa (z łacińskiego: "navis" - "łódź") jest jedna, obszerna; w większych kościołach są nadto nawy boczne. Katechumenom nie wolno było wchodzić do kościoła. Dla nich była przeznaczona kruchta, w której z reguły rozpoczynają się obrzędy chrztu św. W nawie głównej ponad głowami wiernych umieszczona jest ambona, czyli kazalnica, dla głoszenia słowa Bożego.


Gdzieś z boku stoi także chrzcielnica z wodą święconą do udzielania chrztu. Są tam również konfesjonały do słuchania spowiedzi (z łac. "confessio" - "spowiedź"). Zwykle są także ołtarze boczne. W kościele wszystko powinno budzić nastrój religijny. W kościołach naszych, jako wzniesionych ku czci Ukrzyżowanego, widzimy na każdym niemal miejscu symbol krzyża. Sam rozkład kościoła ma formę krzyża, w którym prezbiterium i nawa główna przedstawiają ramię pionowe, a przestrzeń poprzeczna, równoległa do tęczy kościoła, przypomina ramię boczne. Na szczytach kościoła umieszcza się krzyże mniejsze. Wielki krzyż z figurą Pana Jezusa rozpiętego, oparty na łuku, zwanym tęczą, oddziela prezbiterium od nawy. Krucyfiks musi być także na każdym ołtarzu, tuż przed oczami kapłana odprawiającego Mszę św.


Linia, poprowadzona od środka drzwi głównych do wielkiego ołtarza, nazywaz się osią kościoła. W niektórych oś ta przy wielkim ołtarzu zbacza nieco w lewo. Ma to unaocznić, że Pan Jezus, umierając, skłonił głowę w lewą stronę.

Najświętszy Sakrament mieści się zwykle na wielkim ołtarzu w osobnym domku ozdobnym, zwanym cyborium (z łac. "cibus" - "pokarm"), albo tabernakulum (z łac. "namiot"). Przed Najświętszym Sakramentem świeci się we dnie i w nocy lampa, zwana wieczną.


W urządzeniu kościoła nie powinno być nic dziwacznego, czysto świeckiego, ale wszystko ma podnosić myśl ku Bogu. Odnosi się to do pomalowania kościoła, do figur na ołtarzach i feretronów do noszenia, do chorągwi krzyżowych i sztandarów, do gry na organach i do muzyki, do treści i melodii pieśni śpiewanych, a tym bardziej do szat liturgicznych. Określają to bliżej przepisy liturgiczne. Nowy kościół poświęca zazwyczaj sam biskup. Rocznicę poświęcenia obchodzi się co rok uroczystym nabożeństwem (Zacheuszki).


Źródło:"Apologetyczny Katechizm Katolicki" opracował Ks. Wincenty Gadowski
Nihil obstat Dr J. Stanczykiewicz, cenzor. Tarnów, 22 grudnia 1932. Nr 6708.
Imprimatur Tarnów, 23 grudnia 1932. Leo Eppus.
Wydanie I, ISBN 83-87770-41-8 Wydawnictwo Te Deum, Warszawa 2002
Książka pierwotnie ukazała się nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła, Miejsce Piastowe 1939-1941.

Powrót



ks. Dominik Boulet FSSPX


Sedewakantyzm

Powrót


April 7 th, 2008  •  Posted by Free CSS Templates  •  18 Comments